Infinite Painter – lepszy od Procreate?

Sroka

Dokładnie tak się zachowuję widząc nową, ciekawą aplikację lub program do malowania. Infinite Painter był dla mnie jak błyskotka, która ledwie zaświeciła w trawie (konkretnie widziałam pochlebną recenzję na Youtube) i już wiedziałam, że muszę ją zatargać do gniazda (ściągnąć na iPada i testować!)

Ochy i achy w recenzji wzbudziły zaciekawienie, ale i nieufność. Bądźmy szczerzy. Czy jakaś aplikacja do malowania na iPady może dorównać Procreate?

Infinite Painter nie jest Procreate

“Nie jesteśmy Sketchbook. Nie jesteśmy Photoshop. Nie jesteśmy Procreate”

Takie oświadczenie wita Cię na stronie Infinite Painter w App Store lub sklepie Play. Po kilku dniach testów mogę dodać, że nie są również Lightroomem ani aplikacją wektorową, a mimo to znajdziemy tu sporo funkcji znanych z wyżej wymienionych programów. I ta mieszanka sprawia, że Infinite Painter to apka do malowania, na którą zdecydowanie warto zwrócić uwagę.

Są obszary w których mnie rozczarowała. Są narzędzia, których bardzo mi brakowało w innych programach. Swoje wrażenia starałam się opisać na świeżo w filmie umieszczonym na moim kanale You Tube (zapraszam!).

Jeśli wolisz krótko i zwięźle – zostawiam swój ranking wad i zalet. 

Plusy 

W związku z tym, że najczęściej pracuję w Procreate, to właśnie ta aplikacja jest odniesieniem przy ocenianiu wygody rysowania w Infinite Painter. Dlatego skupię się na obszarach, w których Infinite Painter radzi sobie lepiej. Marudzić zaś będę na opcje do których jestem przyzwyczajona i brakuje mi ich w testowanej apce.

  • to aplikacja mająca swój odpowiednik zarówno dla iPadów, jak i Androidów. Procreate jest dostępne wyłącznie na iPady i IPhony (w wersji Procreate Pocket)
  • szeroka paleta narzędzi do edycji. Tutaj Procreate ma co gonić, naprawdę: korekcja kolorystyczna, filtry, sposoby zaznaczania
  • interface – minimalistyczny, zapewnia jak największe pole do malowania. Przesuwane panele, możliwość wyłuskania z poukrywanych menu najczęściej używanych funkcji – bezcenna. 
  • gesty – poza standardowymi tapnieciami na cofnij (dwa palce) i powtórz (trzy palce), dochodzi możliwość powiększania i pomniejszania wielkości oraz przezroczystości pędzla w locie (szybko się do tego człowiek przyzwyczaja i bardzo brakuje tego gestu po powrocie do Procreate). Można też dopasować inne gesty odpowiadające kroplomierzowi, odwracaniu obszaru roboczego w ustawieniach
  • świetne działanie szybkich kształtów geometrycznych podczas rysowania (w Procreate zwane Quick Shape) jest o krok do przodu (np. możliwość zmiany pędzla, koloru, rozmiaru po namalowaniu kształtu)
  • bardzo wygodne działanie prowadnic ułatwiające malowanie kształtów geometrycznych i możliwość ich edytowania w locie, perspektywy. Wszystkie te funkcje znacznie ułatwiają i przyśpieszają malowanie, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą ilustracje z architekturą jako bohaterką.
  •  dodawanie warstwy referencyjnej. Można umieścić ją w dowolnym miejscu obszaru roboczego (!), skalować i pobierać z niej kolor
  • wypełnianie gradientem i wzorem
  • narzędzia do tworzenia wzorów (tego zawsze mi brakowało i liczę, że pojawi się w kolejnych aktualizacjach Procreate)
  • możliwość stworzenia pędzli z filtrami! Np. pędzle pikselujące, rozmywające, odkolorywujące, zwiększające nasycenie, tworzące filtr górnoprzepustowy, efekt stereo. Czacha dymi!
  • świetne pędzle ołówkowe (Proko Pencil, Waxy Pencil – moi faworyci)
  • bardzo ciekawe pędzle akwarelowe. Nie tak płynnie rozlewające się po kartce, jak np w Adobe Fresco, jednak zdecydowanie interaktywne.
  • warstwa z teksturą papieru. Można wybrać z wielu tekstur lub załadować swoją, a także dopasować kolor. Tekstura ma wpływ na zachowanie się pędzli, które ją uwzględniają (stopień zależy od krycia i głębokości tekstury). To daje naprawdę fajne efekty!
  • film z procesu malowania można wypuścić jako standardowy timelapse albo “przepływ pracy” wersji 30-, 60- sekundowej lub dłuższej.
  • można wyłączyć widoczność danej warstwy dla nagrywania procesu malowania. To brzmi jak idealna funkcja, dla kogoś, kto chce pooszukiwać zrzynając rysunek ze zdjęcia 😉
  • cena. Na dziś to promocyjne 37.99 zł. Cena stała to 47.99, czyli bardzo zbliżona do Procreate i naprawdę przystępna. Zwłaszcza jeśli porównamy ją do kosztów za Adobe Fresco lub Clip Studio Paint.
  • 7-dniowy okres próbny pozwala się zapoznać z pełną wersją programu

Tot tylko kilka z najciekawszych dla mnie funkcji. Poza tym znajdziesz tu znane z iych apek narzędzia jak: równe symetrie, skraplanie, przekształcanie zaznaczeń, zmiana rozmiarów płótna, etc. 

 

Minusy

Nie ma ideałów niestety, więc jest się o co przyczepić. Oto moja lista skarg i zażaleń:

  • lagi i niestabilność- możliwe, że jest to spowodowane moim modelem iPada (iPad Pro 2017). Czasem zdarza się aplikacji zamknąć (na szczęście bez żadnej utraty efektów pracy). Niektóre funkcje raz działają, raz nie. Zdarzają się lagi przy malowaniu pędzlami (na większych plikach). Te problemy napotykałam rzadko i mogą nie występować na nowszych urządzeniach.
  • brak narzędzia tekst.
  • brak możliwości zmiany języka na iPadzie. Widziałam, że nie ma z tym problemu na Androidzie. Na iPadzie apka instaluje się w języku systemu. Wolałabym wersję angielską – łatwiej korzystać z angielskojęzycznych tutoriali do nauki.
  • pędzle… mają swoje zalety, ale i wady. Są dość… dziwaczne? Ciężko mi się do nich przyzwyczaić. Muszę chyba popracować nad stworzeniem własnego zestawu. 
  • brak możliwości importu pędzli z innych programów (Procreate, pędzle photoshopowe).
  • nie chce pracować na dużych plikach, dziad (znaczne ograniczenie liczby warstw). W dodatku nie ma możliwości pracy w wyższej jakości niż 72 dpi 🙁
  • nie mogę odnaleźć możliwości nadania maski warstwie. To tak podstawowa funkcja, że aż nie do wiary. Biorę tu pod uwagę własna ślepotę. Jeśli się mylę – oświeć ociemniałą!
  • brak możliwości animacji- w sumie niespecjalnie mi tego brakuje. Ale! W Procreate jest!

Lepszy od Procreate?

Nie mogę powiedzieć, że jest lepszy. Nie mogę powiedzieć, że jest gorszy. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie! W jednych obszarach depcze najpopularniejszej aplikacji dla rysowników po piętach, w innych zostawił ją w tyle. Warto mieć oko na Infinite Paintera, bo potencjał ma ogromny! Liczę też, że moje ulubione Procreate nie spocznie na laurach i nadgoni szybko.

Ciekawa jestem, jakie są Twoje odczucia, jeśli już znasz aplikację – daj znać. Jakie plusy i minusy pominęłam? Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

Jeśli nie – mam nadzieję, że informacje, jakie nasmarowałam (jak zwykle ignorując interpunkcję i czyniąc literówkę w co drugim wyrazie), pomogą zdecydować, czy chcesz spróbować.

Tymczasem, borem lasem… (<— formuła kończąca wypowiedź semiformalną, jeszcze niezatwierdzona przez słowniki, pracuję nad tym)