fbpx

Niech żyją akwarele!

Po etapie fascynacji iPadowej, akwarele na powrót wróciły do łask.

Zimowy wieniec powstał na konkretne zamówienie, jako projekt kartki świątecznej. Na jego przykładzie podzielę się swoim procesem, który najczęściej stosuję podczas malowania akwarelami.

Nigdy nie uczyłam się na żadnych kursach co w akwareli można, a czego nie. Większość mojego procesu to skutek wielu prób i błędów oraz podglądania, jak to robią inni. Czasem łamanie zasad przynosi bardzo ciekawe efekty, jednak w przypadku wykonywania zlecenia dla klienta, nie ma za wiele miejsca (i czasu!) na eksperymenty. Dlatego wolę się trzymać mojego sprawdzonego zestawu działań.

Mój przepis na ilustrację akwarelową

Materiały

O materiałach w skrócie, bo nie uważam się za znawczynię tematu. Nie znam dokładnego składu papierów do akwareli i po prawdzie mało mnie on interesuje. Zdecydowanie bardziej efekty. Opieram się na tym co sama sprawdziłam i na tej podstawie mogę wysnuć kilka wniosków:

  • najlepiej maluje mi się na papierach o gramaturze 270 – 300
  • jeśli planuje ilustrację z dużą ilością szczegółów, wybieram papier o mniej widocznej fakturze (hot press)
  • w przypadku krajobrazów i bardzo dużych formatów lepiej sprawdzają mi się papiery z wyraźną fakturą (cold press)
  • warto zainwestować w dobrej jakości akwarele o wyraźnych, niematowych, transparentnych kolorach. Od lat używam rosyjskich Saint Petersburg „Białe noce”, Kuretake Gansai Tambi (mam zestaw 36 kolorów), pojedynczych kostek Winsor & Newton. Zestawy te spełniają moje oczekiwania, więc nie szukałam innych.
  • lubię z akwarelami łączyć kredki – zwłaszcza akwarelowe – są miękkie, ale nie ziarniste. Dobrze się ich używa zarówno jak zwykłych kredek, jak i rozmazując je wodą (moje to : Derwent, Lyra i Faber Castel)
  • uwielbiam używać ekolin – rozwodnionych akwareli w słoiczkach. Mają żywsze kolory niż moje akwarele w zestawach 
  • z mediów do akwareli najczęściej używam płynu maskującego, którego zapach sieje grozę i skutecznie przepędza mojego kota. Do jego rozprowadzenia używam ostro zakończonego gumowego pędzelka. Nie ma problemu z czyszczeniem
  • kiedy planuję używać sporo wody, przyklejam karton do biurka lub tekturowej podkładki za pomocą zwykłych taśm malarskich
  • papierowe ręczniki  są zawsze na podorędziu, by ratować ilustrację, kiedy chlapnę wodą/farbą zbyt szczodrze
  • moje ulubione pędzelki to: płaski mały pędzelek z Ikei, płaskie pędzelki do akwareli (z wiewiórczej sierści Restaurohouse), do szczegółów : aqua brush Pentela, Petit Gris Pur Winsor & Newton i ostatnio zakupiony pędzelek Kuretake Menso. 
  • do szczegółów uwielbiam używać pióra z ostrą stalówką do kaligrafii w stylu cooperplate
  • do wykończeń sięgam po gwasze, biały długopis Gelly Roll firmy Sakura, kredki akwarelowe 

I z grubsza tak wygląda mój najczęściej wykorzystywany zestaw. Przejdźmy wreszcie do samego procesu.

Szkic

W przypadku zleceń zawsze wykonuję szkic. Po pierwsze: pomaga klientowi zapoznać się z moją koncepcją i wnieść swoje uwagi na etapie, kiedy wprowadzanie ich jest bezbolesne (łatwiej namalować od nowa szkic 15-30 minutowy szkic, niż ilustrację, której wykonanie zajęło nam wiele godzin). Po drugie: pozwala zaplanować kompozycję, schemat kolorystyczny oraz rozkład akcentów. Czasem wykonuję wiele szkiców zanim znajdę ten, który mnie satysfakcjonuje. Czasem udaje się to za pierwszym razem.

Istotne jest, aby na stworzenie szkicu nie poświęcać za dużo czasu (zwłaszcza jeśli może czekać go wiele zmian w procesie realizacji zlecenia). Lepiej zrobić kilka szybkich, niż spędzić pół dnia nad jednym. Traktuję je raczej jak wskazówkę, w którą stronę rozwinę ilustrację, niż jak gotową mapę. Pozwalam sobie na pewną dozę improwizacji. Akwarele to nie linijka i ołówek. Potrafią być nieprzewidywalne i w tym tkwi ich urok. Warto dać im się zaskoczyć i być czujnym. Przypadkowe chlapnięcia, ciekawe tekstury, kiedy gdzieś skapnie za dużo wody, mogą dodać wiele uroku. Często warto je zostawić i wykorzystać teoretyczne błędy tak, by działały na naszą korzyść.

Powyższy szkic powstał w Adobe Sketch na moim iPadzie Pro (2017), który zawsze jest pod ręką i świetnie sprawdza się nie tylko jako szkicownik (więcej o iPadowych perypetiach w poście iPad Pro dla ilustratora) . 

Stworzenie szkicu sprawi, że poczujesz się pewniej, kiedy siądziesz twarzą w papier z białą kartką i pozwoli lepiej zakomponować jej przestrzeń. Dzięki szkicowi w kolorze łatwiej będzie utrzymać w ryzach kolorystyczne zapędy i trzymać się ustalonego klucza (moje kolorystyczne zapędy są trudne do ujarzmienia ;))

Szkice to bardzo wdzięczny temat i zdecydowanie należy im się osobny post.

Przeniesienie szkicu na papier

Często rysuję wszystko od początku, ale tym razem podparłam się wielce „profesjonalnymi” trickami:

  • kształt wieńca odrysowałam używając talerza (owszem, można cyrklem, ale za grosz w tym kreatywności! No dobra, tak naprawdę cyrkiel zgubiłam…)
  • zarys ptaka (rudzik) ładnie udał się na pierwszym szkicu, wykorzystałam to kopiując go używając iPada, jako lightboxa. Sprawdzi się również ekran komputera ustawionego na 100% jasności. W przypadku kopiowania z kartki na kartkę można poradzić sobie przykładając obie do okna

Miękkim ołówkiem (2B) wrysowywuję rośliny. Dbam o to, by kuliste owoce, które potem wypełnię kontrastowymi czerwieniami i pomarańczami, rozłożone były równomiernie. Rysuję szyszki, owoce dzikiej róży, bliżej niezidentyfikowane listki. Nie wdaję się w cieniowanie i szczegóły – to będzie zadanie dla akwareli.

Płyn maskujący

Zakrywam nim niewielkie elementy znajdujące się na obszarze, który zamierzam pokryć szerokimi pociągnięciami pędzla. Warto to zrobić na samym początku, przed malowaniem. Bardzo istotne jest, by płyn maskujący nanoszony był na suchą powierzchnię. Jak wspominałam wyżej – świetnie u mnie sprawdza się gumowy pędzelek. W wielu przypadkach łatwiej jest dbać podczas malowania, aby nie zamalować niektórych elementów niż bawić się w maskowanie 😉

Akcenty kolorystyczne

Podobnie jak w innej ilustracji zimowej, której proces tworzenia pokazałam w zeszłym roku, zaczynam od czerwonych i pomarańczowych owoców. Chcę mieć pewność, że nie będzie ich ani za dużo, ani za mało. Kolor owoców skontrastowany będzie z utrzymaną w niebieskościach ogólną paletą ilustracji. Uwagę mają zwracać największe owoce trzymane w dziobie rudzika – na ten moment- przykryte warstwą płynu maskującego. Pozwalam sobie na kilka chlapnięć rozwodnioną czerwoną farbą, mając papierowy ręcznik na pod orędziu, w razie gdybym przesadziła. Jeśli nie chcę, by chlapnięcia pojawiły się na pewnym obszarze ilustracji – np we wnętrzu wieńca – przykrywam je papierowym ręcznikiem.

Większe partie koloru – ogół

Pokrywam kolorami większe partie obrazka: szyszki, łącząc różne odcienie brązu. Listki rożnymi odcieniami niebieskości i turkusów. Traktuje je jak jeden wielki kształt. Zapewni im to wspólna kolorystyczną bazę i sprawi, że mimo późniejszego potraktowania farbami, będą wyglądały spójnie. Używam szerokich pędzelków, najchętniej, tych płasko zakończonych lub dużych okrągłych, które pozwalają nabrać wiele wody. Na tym etapie maluję najczęściej techniką mokre na mokre, używając głównie jasnych kolorów. Trzeba pamiętać, że akwarele to farby transparentne (nie są kryjące). Jeśli zaczniesz od ciemnych kolorów, nie da się potem nałożyć na nie jaśniejszych (tzn możesz, ale nie rozjaśnisz nimi obrazka, chyba że użyjesz kryjących gwaszy). Dzięki dużej ilości wody kolory zlewają się ze sobą i powstają tak charakterystyczne dla akwareli ciemniejsze krawędzie plam, gdzie gromadzi się pigment. Zwłaszcza na tym etapie warto obserwować, jak zachowują się farby i kolory, wyłapać i zachować najciekawsze efekty. 

Na przykładzie szyszek widać, jak od plam przechodzę do szczegółów. W niektórych miejscach staram się oddać ich strukturę, w innych traktuję plamą. Na końcu do akcji wkracza pióro umoczone w ekolinie. Nim rysuję łuski. W niektórych miejscach linie są wyraźne, w innych kreska rozmazuje się pod wpływem niewyschniętych jeszcze obszarów koloru. To bardzo fajny efekt. Dzięki rozmyciom linie nie są sztywne. Dzięki liniom możemy zarysować strukturę szyszki. Taka zabawa w „lost and found”. Pozwala zachować lekkość, szkicowość rysunku i „opowiedzieć” o danym przedmiocie coś więcej niż plamy koloru. Zostawia jednocześnie miejsce dla wyobraźni, która bez problemu uzupełnia resztę obrazu. To technika z którą warto eksperymentować, nie tylko w akwarelach!

Pamiętaj, w każdym momencie możesz zeskanować swoją pracę.

Jeśli czujesz się niepewnie, taka kopia bezpieczeństwa pozwoli Ci na większą odwagę.

Szczegóły

Sylwetki liści wydobywam stosując kontrast tonalny. Jasne listki, dostają ciemniejsze tło (technika negatywu – pracowanie nad kształtem elementu poprzez wydobywanie go z tła. Malujemy więc nie liść, ale tło wokół niego). Inne sylwetki roślin maluję dodając ciemniejsze odcienie użytych wcześniej kolorów, pozostawiając jasne liście w tle (technika pozytywu).

Szczegóły i cienie dodają całości wymiarowości i głębi. Gałązki i owoce rzucają cienie na liście pod spodem. Malując je, używam cieńszych pędzelków z mniejsza ilością wody. Kolor nakładam na wyschnięty papier, by uniknąć rozmywania się krawędzi. Wyraziste ciemniejsze kolory podkreślają kształty elementów.

Rudzik został na koniec, ale stosuję takie same zasady, jak podczas malowania wieńca.

Od ogółu do szczegółu

W tle powstaje zimowy krajobraz – dość ogólnikowo zarysowany, ma być tylko tłem i nie konkurować z wieńcem. Używam kolorów w odcieniach podobnych do liści. Gra toczy się głównie za pomocą tonacji (ciemne sylwetki świerków, jasne połacie śniegu i dach chatki)

Końcowe zabiegi

Usuwam płyn maskujący i maluję owoce w dziobku rudzika soczystą czerwienią. Za pomocą białego gwaszu nanoszę śnieg na gałęziach świerków i dodaję jasne maźnięcia w partiach śniegu, sugerujące zaspy. Używam pióra i ekoliny do narysowania delikatnych, dekoracyjnych roślinek w wieńcu.

Zwieńczeniem procesu jest skan i jego obróbka w Photoshopie.

Usuwam niepotrzebne plamy i robię korekcję kolorystyczną. Nadanie skanowi kolorów zbliżonych do oryginału potrafi zająć sporo czasu. Sprawdzam jak wieniec prezentuje się z zimowym tłem i bez. Dorysowuję szczegóły.  

I wreszcie koniec!

Jeśli masz ochotę zmierzyć się z podobną kompozycją – przygotowałam dla Ciebie czarno-białą ilustrację. Potraktuj ją jak kolorowankę lub szkic. Wydrukuj albo przenieś na papier akwarelowy jedną z wymienionych wyżej metod. Możesz też nałożyć kolor bezpośrednio w tablecie. Jak wolisz! Nie zapomnij pochwalić się swoją pracą pozostawiając link w komentarzu lub tagując mnie na Instagramie, czy Facebooku.

By ściągnąć dużą wersję w jakości do druku wystarczy zapisać się na newsletter 🙂

Jeśli już jesteś na liście newsletterowej – dostaniesz grafikę do pobrania w najbliższym mejlu! W razie gdyby nie dotarł – sprawdź czy nie zwiedza Twojego spamu 🙂

Na koniec, dla cierpliwych – grafika sumująca moje wywody i kolejność procesu malowania akwarelą. Daj znać, czy się przyda!

Close Menu